Jan Paweł II Karol Wojtyła
Strona główna
Miłość mi wszystko wyjaśniła 
 
Miłość mi wszystko wyjaśniła,  
Miłość wszystko rozwiązała -  
Dlatego uwielbiam tę Miłość,  
Gdziekolwiek by przebywała.  
A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,  
W którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,  
Ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa  
I tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.  
Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,  
Oswobodzony od wiatru,  
Już się nie troskam o żaden z upadających dni,  
Gdy wiem, że wszystkie upadną. 
                                                                Wojtyła Karol
Z wolna słowom 
 
Z wolna słowom odbieram blask,  
Spędzam myśli jak gromadę cieni,  
Z wolna wszystko napełniam nicością,  
Która czeka na dzień stworzenia.  
To dlatego, by otworzyć przestrzeń  
Dla wyciągniętych Twych rąk,  
To dlatego, by przybliżyć wieczność,  
W którą byś tchnął.  
Nie nasycony jednym dniem stworzenia,  
Coraz większej pożądam nicości,  
Aby serce nakłonić do tchnienia  
Twojej Miłości. 
                                   Wojtyła Karol
 
To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią 
 
To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią  
Do tego poranka zimą.  
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,  
A jednak nie możesz wyjść z podziwu.  
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym  
Nie podnosząc swej twarzy, bo po co -  
I już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,  
Czy tu w głębi zamkniętych oczu -  
Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,  
Oprócz słów odszukanych z nicości -  
Ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,  
Które będzie całą treścią wieczności. 
                                                              Wojtyła Karol 
Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej 
 
Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,  
Która w wieczność niezmierną opływa,  
Za dotknięcie dalekiego żaru,  
W którym ogród głęboki omdlewa.  
Zmieszały się chwila i wieczność,  
Kropla morze objęła -  
Opada cisza słoneczna  
W głębinę tego zalewu.  
Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?  
Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.  
Stamtąd żeglując w niebo  
Kiedy wychylisz się z lodu,  
Miesza się szczebiot  
Dziecięcy - i podziw. 
                                              Wojtyła Karol 
 Uwielbiam Cię 
  
Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie  
Dumy dojrzałych kłosów.  
Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie  
Dziecinę bosą.  
Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi  
W twoich opadłych liściach.  
Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki  
W krwawych okiściach.  
Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,  
W którym wieczność na chwilę zamieszka,  
Podpływając do naszego brzegu  
Tajemną ścieżką. 
                                           Wojtyła Karol
Słowa piosenki ,,Barka,,
Ojcze! Wspomnienie o Tobie nigdy nie zaginie.
1.Pan kiedyś stanął nad brzegiem,  
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;  
By łowić serca  
Słów Bożych prawdą.  
 
Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,  
Twoje usta dziś wyrzekły me imię.  
Swoją barkę pozostawiam na brzegu,  
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów.  

 
2. Jestem ubogim człowiekiem,  
Moim skarbem są ręce gotowe 
Do pracy z Tobą  
I czyste serce.  
 
3. Ty, potrzebujesz mych dłoni,  
Mego serca młodego zapałem  
Mych kropli potu  
I samotności.  
 
4. Dziś wypłyniemy już razem  
Łowić serca na morzach dusz ludzkich  
Twej prawdy siecią  
I słowem życia.
  Anioł dał boską siłę, 
  Anioł świętą moc dał. 
  Zebrał miłość i wiarę, 
  I w duszę księdza ją wlał. 
  Światło spłynęło z nieba, 
  Trzy jasne światła smugi, 
  A Anioł nadał Mu imię: 
,,Ty będziesz Jan Paweł II '' 
  Anioł zaś się uśmiecha, 
  Moc boską, którą miał, 
  Wlał w właściwego człowieka, 
  Egzamin święty swój zdał.
 ,,ŻAL,, 
Czasem jeszcze nie wierzę mój Ojcze, 
Żeś zostawił nas samych w te dni, 
Tylko lampki wokoło płonące, 
Rozpacz ludzka, cierpienie i łzy. 
Tyś aktorem i piewcą był Boga, 
Twoje słowa me rany leczyły, 
Lecz odszedłeś, za Tobą tęsknota, 
Kiedy Ojcze się znów zobaczymy? 
Tyś był Solą tej ziemi i Prawdą, 
Apologią swych braci i wiary, 

Tyś miłował, wybaczał, tłumaczył, 
Tyś był cudem od Boga nam danym. 
Lecz nie zginą w otchłani Twe słowa, 
Chociaż serca są dzisiaj krwawiące, 
Tyś jest Perłą w koronie Krakowa, 
Chwała Tobie na wieki nasz Ojcze. 
  *           *             * 
W sobotę słońce czerwienią zaszło, 
W bezgwiezdny wieczór Twe życie zgasło, 
Odszedłeś ze słowem,,Amen'' na ustach, 
Nastała pustka................